Audyt logistyczny
Strona główna*O firmie*Nasze usługi doradcze*Nasze projekty i klienci*Mapa serwisu*Kontakt

Strona główna > O firmie, publikacje naszych specjalistów > Zmiana dyrektora IT



Zmiana dyrektora IT

Marek Wierzbicki

Artykuł oryginalnie opublikowany w Computerworld, 46/914/2010 [ISSN: 0867-2334].

Proaktywnością biznesową nazywa się przeniesienie głównego ciężaru działania działów utrzymania ruchu (w tym w szczególności działu IT) z prac czysto technicznych, na działania budujące nowe ścieżki dla biznesu. Od kilku lat przestało być to tylko modą, a często stało się realną działalnością. W wielu firmach trwa to już na tyle długo, że zaczynają się pojawiać pierwsze zmiany na stanowisku szefa informatyków. Z doświadczenia wiem (zarówno jako odchodzący dyrektor IT, oraz jako doradza w tym zakresie), że odejście człowieka nastawionego bardzo biznesowo rodzi często spory problem związany z wyborem następcy na to stanowisko.

Oczy dookoła głowy

Klasyczne zdanie, którym witałem większość swoich podwładnych, gdy zaczynali pracować pod moimi skrzydłami, brzmiała mniej więcej tak: Informatyk, który idzie przez magazyn powinien mieć oczy dookoła głowy, dodatkową parę oczu na czułkach nad głową i kolejnych kilka oczu na stopach, żeby dokładnie widzieć wszystko, ze wszystkich możliwych punktów widzenia. I tu następowało rozwinięcie, z którego wynikało, że chodzi nie tylko o kontrolę, czy wszystkie komputery, a szerzej urządzenia zarządzane przez informatyków, pracują poprawne, a znacznie bardziej o próbę zauważenia, gdzie informatyka mogłaby ułatwić, czy przyspieszyć działanie.

Spojrzenie oddolne, z technicznego punktu widzenia, pozwala na zastosowanie w biznesie rozwiązań informatycznych, które innym osobom często nie przychodzą do głowy. Wynika to zarówno z niedostatecznej znajomości niektórych możliwości technicznych przez osoby z działów biznesowych, jak i wiedzy o architekturze wewnętrznej posiadanego systemu informatycznego. Oczywiście sama wiedza techniczna nie jest wystarczająca do zaproponowania rozwiązań, które pchną firmę na nowe tory. Potrzebna jest świadomość biznesowa, która pozwoli połączyć wiedzę techniczną z niezdefiniowanymi jeszcze przez działy biznesowe potrzebami firmy.

Osoba zarządzająca działem IT, nastawiona na proaktywność biznesową, zmuszona jest dzielić w swojej pracy wiele funkcji. Poza klasycznymi zadaniami szefa działu, takimi jak zarządzanie ludźmi i dbanie o właściwe funkcjonowanie procesu utrzymania informatyki w stanie gotowości, musi być na bieżąco z nowościami technicznymi oraz ogarniać działalność biznesową firmy, często bardziej wszechstronnie niż zarząd czy inne osoby z biznesowego kierownictwa firmy.

W otoczeniu specjalistów technicznych

Proaktywne podejście biznesowe wymusza jednak pewne zachowania, które w przyszłości, w szczególnych sytuacjach mogą stać się zagrożeniem dla firmy. Otóż biznesowo nastawiony szef IT w sposób naturalny zmuszony jest do otaczania się bardzo technicznymi specjalistami. On zajmuje się zarządzaniem ludźmi, organizacją procesów wewnątrz działu, kontaktem z szefami innych działów czy zarządem. Nie może się więc zajmować się administracją siecią, technicznymi szczegółami procedur bezpieczeństwa czy zarządzaniem systemem operacyjnym. Na spotkaniach z zarządem regularnie podpiera się więc wiedzą swoich pracowników, najczęściej tych najlepszych w swojej dziedzinie. Często też podkreśla w kontaktach zewnętrznych wyjątkowe kompetencje swoich podwładnych.

Gdy pojawia się możliwość zrobienia kolejnego kroku na ścieżce kariery nie należy się dziwić, że kierownik czy dyrektor informatyki korzysta z okazji i robi ten krok. Sprawy toczą się pozytywnie dla firmy, jeśli ta ścieżka kariery wiedzie wewnątrz firmy i z wyższej pozycji były szef działu IT może zadecydować kto zajmie jego miejsce. Jeśli jednak dotychczasowy zarządzający informatyką rozstaje się z firmą niemal zawsze nie ma on wpływu na wybór swojego następcy. Nic w tym dziwnego, bo w końcu trudno, by odchodzący pracownik decydował z kim w przyszłości najlepiej będzie się rozmawiało zarządowi.

I tu często pojawia się problem. Zarząd w sposób naturalny poszukuje bowiem następcy wśród najlepiej sobie znanych pozostałych pracowników. Czyli tych, których często "promował" według ich mniemania odchodzący szef. Takie podejście niestety bywa błędem, który zatrzymuje biznesową działalność informatyki na dłuższy czas. Technicznie nastawiony zastępca, który zostaje nowym szefem działu najczęściej nie był wdrażany w działalność probiznesową. Często dzieje się bowiem tak, że to podejście proaktywne jest zaszczepiane komuś młodszemu, kto jeszcze nie zaczął specjalizować się w konkretnej technologii. Doświadczenie uczy bowiem, że bardzo trudno wyrwać technicznego specjalistę z jego ulubionej najczęściej dziedziny.

Niekoniecznie pierwszy po szefie

Jak więc powinny postąpić osoby odpowiedzialne za wskazanie nowego szefa informatyki? Dobrym rozwiązaniem bywa poszukiwanie tak zwanej świeżej krwi, czyli znalezienie człowieka poza firmą, który poza podejściem biznesowym może wnieść również inne spojrzenie na niektóre procesy i tchnąć świeżość w działania działu IT. Oczywiście takie podejście ma też swoje wady. Najważniejsze to dość długi proces rekrutacji i wdrażania się człowieka z zewnątrz w specyfikę firmy.

Jeśli wybierany jest człowiek z awansu wewnętrznego, warto poznać opinię odchodzącego dyrektora, kogo on postawiłby na swoim miejscu. Jeśli kontakt z odchodzącą osobą jest utrudniony (nie będę tu rozważał tak zwanego palenia mostów przy rozstaniu, które czasami zdarza się z obu stron), w ramach awansu powinno rozważyć się szerszy krąg potencjalnych kandydatów, szczególnie o osoby mniej "techniczne", czasem znajdujące się dalej w hierarchii informatycznej, niż bezpośredni zastępca odchodzącego szefa. Oczywiście może to doprowadzić do sytuacji, że dotychczasowy "pierwszy po szefie", który nie zostanie awansowany, odczuje to jako afront. Od osoby odpowiedzialnej za awans zależy jednak jak skutecznie rozwiąże tą kwestię.

Ale to już problem na zupełnie inny artykuł.

COPYRIGHT © 2009-2017 by BINCODE (dawniej MOTTE)